Oferteo, Fixly czy własna strona: skąd firma budowlana ma brać zlecenia
5 min czytania. Autor: Piotr, projektant UX.
W skrócie: Platformy z zapytaniami dają szybki start, ale konkurujesz tam ceną, a profil i opinie zostają na cudzej stronie. Polecenia są najlepsze, tylko trudno je zaplanować. Najrozsądniej korzystać z kilku kanałów naraz i z każdego kierować inwestora na własną stronę, gdzie zobaczy realizacje, zakres prac i sposób kontaktu.
Skąd biorą się zlecenia w małej firmie budowlanej
W firmie, która ma od jednej do dziesięciu osób, zlecenia przychodzą zwykle trzema drogami. Pierwsza to polecenia: zadowolony inwestor daje Twój numer szwagrowi albo sąsiadowi. Druga to platformy z zapytaniami, takie jak Oferteo czy Fixly. Trzecia to wyszukiwarka: ktoś wpisuje w Google „remont łazienki” z nazwą swojego miasta i trafia na Twoją wizytówkę albo stronę.
Każda z tych dróg działa inaczej. Każda ma też swój koszt, czasem w złotówkach, czasem w Twoim czasie. Dobrze to rozumieć, zanim zdecydujesz, w co włożyć wieczory.
Jak działają platformy z zapytaniami
Model jest podobny na większości platform. Inwestor opisuje, czego potrzebuje, a platforma pokazuje to zapytanie wykonawcom z danej branży i okolicy. Ty płacisz za dostęp do zapytań albo za pakiet. Szczegóły zależą od serwisu i zmieniają się, więc sprawdzaj je w aktualnym regulaminie.
Plusy są realne:
startujesz od razu, bez strony i bez czekania, aż ktoś Cię znajdzie,
zapytania przychodzą od ludzi, którzy właśnie teraz szukają ekipy,
w spokojniejszym miesiącu możesz szybko zapełnić kalendarz.
Minusy też są realne:
to samo zapytanie widzi kilku wykonawców, więc często wygrywa najniższa wycena,
płacisz także za zapytania, z których nic nie wychodzi,
profil, opinie i zdjęcia są na cudzej platformie i podlegają jej zasadom,
inwestor zapamiętuje platformę, a nie nazwę Twojej firmy.
Platforma to dobre narzędzie na start albo na przestoje. Gorzej, gdy jest jedynym źródłem pracy, bo wtedy co miesiąc zaczynasz od zera.
Polecenia: najlepsze zlecenia, tylko trudne do zaplanowania
Inwestor z polecenia ufa Ci, zanim zadzwoni. Rzadziej negocjuje i szybciej podpisuje umowę. Problem polega na tym, że poleceń nie da się zamówić. Raz przychodzi ich kilka w miesiącu, potem przez kwartał jest cisza.
Osoba z polecenia i tak Cię sprawdza. Dostaje numer telefonu i nazwę firmy, a potem wpisuje ją w Google. Jeśli znajdzie tylko stary post na Facebooku, polecenie traci część siły. Jeśli znajdzie stronę z realizacjami podobnymi do jej domu, dzwoni spokojniejsza.
Własna strona i profil Google: kanały, które należą do Ciebie
Własna strona działa wolniej niż platforma. Pierwsze zapytania z wyszukiwarki nie przyjdą w tydzień. Za to wszystko, co tam umieścisz, zostaje Twoje: domena, zdjęcia, opisy realizacji, numer telefonu. Nikt nie zmieni Ci zasad z dnia na dzień.
Strona odpowiada na pytania, które inwestor ma przed telefonem: czy robisz takie prace jak jego, w jakim rejonie działasz, kiedy możesz zacząć, czy dajesz umowę na piśmie i gwarancję, czy masz OC i jak wyglądają Twoje poprzednie realizacje. Więcej o tym, co powinno się tam znaleźć, piszę w artykule co powinna zawierać strona firmy budowlanej.
Drugim kanałem, który należy do Ciebie, jest profil firmy w Google. To on pokazuje się w Mapach, gdy ktoś szuka firmy budowlanej w swoim mieście. Jak go ustawić, opisuję w tekście o profilu firmy w Google.
Jak połączyć kanały, żeby pracowały razem
Nie musisz wybierać. Ustal, do czego służy każdy kanał.
Platforma na start i na przestoje. Bierzesz z niej zapytania, gdy w kalendarzu są dziury.
Strona jako stałe miejsce. Z każdego kanału kierujesz inwestora właśnie tam. Link dodajesz w wizytówce Google, na Facebooku, w stopce maila, w wiadomości z wyceną i w profilu na platformie, jeśli regulamin na to pozwala.
Profil Google jako wejście z wyszukiwarki. Zbiera opinie i prowadzi na stronę.
Polecenia jako efekt dobrej roboty. Ułatwiasz je, gdy zadowolony inwestor ma link do strony, który może przesłać dalej.
Opinie i zdjęcia: zbieraj je tam, gdzie należą do Ciebie
Opinie na platformie pomagają, dopóki z niej korzystasz. Gdy zrezygnujesz, zostają tam. Dlatego zbieraj je równolegle w profilu Google i pokazuj na własnej stronie. Pamiętaj o zasadach: od 1 stycznia 2023 roku przedsiębiorca, który udostępnia opinie konsumentów, musi informować, czy i jak sprawdza, że pochodzą od prawdziwych klientów. Fałszywe i kupowane opinie są zakazane, a pilnuje tego UOKiK.
Ze zdjęciami jest prościej. Rób je na każdej budowie: przed, w trakcie i po. Trzymaj oryginały u siebie w jednym folderze, a nie rozrzucone po telefonie i Facebooku. Z nich zbudujesz galerię, która będzie pracować na Ciebie latami. Jak ją ułożyć, opisuję w tekście o realizacjach na stronie firmy budowlanej.
Podsumowanie: co zrobić w tym miesiącu
Jeśli korzystasz z platformy, korzystaj dalej, ale traktuj ją jako jedno z kilku źródeł.
Załóż albo uzupełnij profil firmy w Google.
Zrób stronę, na którą będziesz kierować inwestorów z każdego kanału.
Po każdym odbiorze poproś inwestora o opinię i o zgodę na pokazanie zdjęć.
Jeśli chcesz, żeby stronę zrobił ktoś za Ciebie, wystarczy około godziny Twojego czasu: krótka rozmowa, kwestionariusz i folder ze zdjęciami. Teksty piszę na podstawie rozmowy, Ty je tylko akceptujesz. Strona jest Twoja, z domeną i hostingiem na Twoje nazwisko i bez obowiązkowego abonamentu. Porozmawiajmy 20 minut o tym, skąd dziś masz zlecenia i co ma robić Twoja strona: umów bezpłatną rozmowę.
Umów bezpłatną rozmowę
20 minut przez telefon albo online. Pokażę 3 rzeczy do poprawy na Twojej obecnej stronie i podam dokładną wycenę.